15 kwi 2016

Pierwsza, Moja Mandala

Mandala kolorowana kredkami akwarelowymi

Kto mnie zainspirował do rysowania mandali

Gdy pewnego wieczoru trafiłam na blog Jyoti wpadłam po uszy. Wracałam i wracałam do niego przez kolejnych kilka dni. Jej mandale są wprost niesamowite. 

Jak zaczęłam rysować mandale

W mojej głowie zaczęła kiełkować mandala, no bo nie pomysł na mandale. Nie plan mandali, ale właśnie maleńka mandala. Jeszcze nie bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać, jak zacząć rysować, czym rysować.... Ale ta maleńka mandala, coraz bardziej chciała być narysowana. Wkrótce okazało się, że wszystko co potrzebuje mam. Cyrkiel, cienkopis, kredki akwarelowe, papier do akwareli... i zaczęłam.

Ale nie myślcie, że ta mandala powstała w jeden wieczór, o nie. To byłoby za łatwe. Ona chciała być tworzona po kawałeczku. Tu kreseczka, tam kropeczka. Bez pośpiechu, pomału. Czasem siadałam do niej, dosłownie na 5 minut, żeby postawić jakąś kreskę, narysować wzorek. Tak samo było z kolorami. Kredki akwarelowe pod tym względem są super, nie trzeba rozkładać całego kramu. Na koniec kilka nitek, podpatrzonych u Jyoti. Stwierdzam, że wyszywanie na papierze jest, co najmniej mało przyjemne, ale efekty jakie Jyoti osiąga są świetne. Wreszcie skończona mandala dosyć długo czekała na oprawę. Zupełnie nie miałam pomysłu, do czasu gdy jakoś samo się wszystko wycięło i skleiło. 



2 komentarze:

  1. Ojej ojej jaka piękna!!! Tryska energią i radosne fluidy z niej biją :)
    Ależ mnie zaskoczyłaś :) Trochę mnie nawet zatkało ;))) Bardzo mi miło, że znalazłaś u mnie inspirację. I że mandalowe love szerzy się dalej w świat :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, że zajrzałaś no i za miłe słowa. W końcu jestem debiutantką ;).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za czas poświęcony moim wpisom. Miło mi będzie gdy zostawisz swój komentarz.